Cześć, dzień dobry, dobry wieczór!
Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być jednocześnie osobą, która kocha ruch, projekty i poczucie, że "coś się dzieje" , a jednocześnie tęskni za ciszą, bezruchem i jedynym deadline'm na dziś będącym… kubkiem herbaty?
U mnie te dwie osoby mieszkają w jednym ciele. I od dawna uczę je, aby nie toczyły wojny, ale podawały sobie ręce. 👭
Ja – aktywna – to ta, która planuje wycieczki w góry, ma kalendarz wypełniony 📅, czerpie energię z nowych wyzwań.
Uwielbiam to uczucie, kiedy coś się kończy, zaczyna, tworzy. To życie w ruchu. To moje „tak!” dla świata.
Ale jest też Ja – zatrzymana. To ta, która wie, że bez oddechu nie ma biegu. Że bez ciszy nie usłyszysz własnych myśli. I że czasem najodważniejszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest… nic. 🐌
Dlatego wpisuję w swój aktywny harmonogram najważniejszy punkt: PRZESTRZEŃ. ⏸️
To nie jest „wolne”, „leniuchowanie” czy „nicnierobienie” w rozumieniu braku. To celowe, świadome zatrzymanie. Rytuał przejścia.
Jak to u mnie wygląda?
1. Decyzja: „Dziś zwalniam”. To mentalne kliknięcie pauzy. 🎯
2. Rytuał: Wskakuję pod mój ulubiony, miękki koc 🛋️. Robię zieloną, aksamitną matcha latte 🍵 – sama dla siebie. Zapach matchy to dla mnie sygnał: „Zmiana trybu”.
3. Bycie: Sięgam po książkę 📖. Albo po nic. Tylko ja, kubek, koc i oddech. 🤫 Wtedy naprawdę nic nie muszę. Nigdzie iść. Nikomu udowadniać. Po prostu jestem.
To w tej ciszy spotykają się moje dwie połowy. Ta odważna mówi: „Spocznij, zebierz siły”. Ta spokojna mówi: „Dziękuję, a teraz weź głęboki oddech, który ci oddam, gdy znów ruszysz w drogę”. 💨
To nie jest ucieczka od życia. To głębokie zanurzenie się w jego drugi, cichszy wymiar. To przypomnienie, że jestem nie tylko tym, co robię, ale też tym, jak jestem.
Zatrzymaj się. Pomyśl
✨ Jak wyglądają Twoje małe rytuały zatrzymania? Masz swoją wersję matcha latte i koca?
Pamiętaj: Pauza nie jest przeciwieństwem produktywności. Jest jej niezbędną częścią. ⚖️
OLA SIĘ ŚMIEJE...Trzyma się ciepło, przytulnie i w swoim własnym, dobrym tempie. 💚


