niedziela, 30 listopada 2025

Niedziela

 Cześć,  dzień dobry, dobry wieczór 


Jadę. Po prostu jadę. Wał, twardy grzbiet jest moją ścieżką, moją drogą do niczego. Rower🚴 niemal nie wydaje dźwięku, tylko cichy szum opon po nierównej płycie i delikatny zgrzyt piasku. 


I wiatr. On nie jest przeciwnikiem, nie walczę z nim. On jest moim towarzyszem, moją siłą.  Czasem uderzy z boku, zmuszając do lekkiej korekty kierunku, jakby chciał przypomnieć: 

"Hej, ja tu jestem. Czujesz?" 

 Czuję. 

W jego szumie słyszę czystość. 

Zmywa ze mnie cały kurz codzienności, wszystkie "muszę" i "powinnam". 

W jego oddechu jest wolność. 




A przede mną – pusta plaża.🌊 Bezkresna, jaśniejsza taśma piasku, po której fale rysują wzory i natychmiast je wymazują. Ta przestrzeń dzisiaj należy tylko do mnie. Jestem intruzem, który nie narusza jej spokoju, a tylko mu się przysłuchuje. Jestem gościem, któremu natura odsłania swoje najcichsze, najskrytsze oblicze. 


I wtedy to przychodzi. 

To ciche, promieniujące ciepło, które rodzi się gdzieś w splocie słonecznym i rozlewa się po całym ciele. To szczęście☺️. 


Wolność mija szczęście na tej wąskiej ścieżce. One nie są tym samym. 

Wolność jest tą pustką, tym wiatrem, tą możliwością pedałowania w nieskończoność. 

A szczęście? To jest wewnętrzny uśmiech, który odpowiada na tę wolność. 

To zgoda, która nie wymaga słów. W tej chwili nie chcę być nigdzie indziej. Nie myślę o tym, dokąd jadę. Nie myślę o tym, skąd przybywam. Po prostu jestem. 


Jadę dalej. Wiatr owiewa twarz, słońce☀️ grzeje plecy, a koła wycinają kilometry, które nie mają znaczenia. To jest mój moment. Czysty, ulotny, doskonały. Chwila, w której wolność i szczęście jadą ramię w ramię na rowerze, wzdłuż pustej plaży. I nic więcej się nie liczy. 





Taka dzisiaj ta moja niedziela. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz