piątek, 5 grudnia 2025

Grudzień

 Cześć, dzień dobry, dobry wieczór. 


Siadam w swoim zielonym fotelu. Wybieram nieucieczkę. Nie porywa mnie wir prezentów, porządków, zakupów, "obowiązkowych" spotkań. 


Odpuszczam. 


W spokoju, który jest moim świadomym wyborem, robię przestrzeń. 


Na parapecie stoją, kupione dzisiaj, małe, białe domeczki. Ich okna są żółtymi plamami światła. 

Patrzę na nie i myślę, że każdy z nich mógłby być osobnym światem. Światem, w którym nie trzeba biegać, krzątać się, spełniać oczekiwań. 


W dłoniach trzymam szklankę z herbatą. Ciepło przenika przez szkło, rozchodzi się po palcach, uspokaja.

I wtedy wkracza ten zapach.






Pomarańcza, której skórkę skrobię paznokciem, uwalniając ostry, słoneczny olejek. Goździki jak małe, drewniane gwiazdeczki. Cynamon – ciepły, słodkawy, jak objęcie. I imbir, który przecina wszystko i rozgrzewa od środka. 


Piję powoli. 


W pokoju panuje cisza. Nie jest to cisza pusta czy przytłaczająca. Jest gęsta, pełna. Wypełnia ją zapach przypraw i miękkie światło lampek. 


I czuję to. Czułe, ciche szczęście🤍. To głębokie, spokojne przekonanie, że w tym właśnie momencie, w tym małym, oświetlonym kącie, wszystko jest tak, jak ma być. Że szczęście nie zawsze jest w wielkich wydarzeniach, w tłumie, w gwarze. Czasem jest właśnie w tym: w świadomym wycofaniu się. 


Grudzień bez śniegu na zewnątrz jest szary i goły. Ale wewnątrz, w świetle tych małych domków i w cieple tej herbaty, rozkwita inny rodzaj magii. Magia obecności. Magia wystarczającości tego jednego, doskonałego momentu.


OLA SIĘ ŚMIEJE...LUBI MOMENTY ZATRZYMANIA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz