niedziela, 22 marca 2026

"Miłość to nie zatrzymywanie – to odwaga, by pozwolić odejść”

Cześć, dzień dobry, dobry wieczór,

są momenty w życiu, kiedy zaczynamy patrzeć na relacje inaczej niż dotychczas. Głębiej. Ciszej. Z większą uważnością. I właśnie w takim miejscu jestem teraz.

Praktyka jogi kundalini otworzyła we mnie przestrzeń do widzenia relacji nie tylko jako spotkań ludzi, ale jako spotkań energii. Zrozumiałam, że każdy człowiek, który pojawia się w moim życiu, przynosi ze sobą określoną wibrację – coś we mnie porusza, coś budzi, czasem koi, a czasem konfrontuje z tym, co jeszcze nieprzepracowane.

I z tej perspektywy zaczęłam widzieć relacje jak drzewo 🌳

Drzewo, które jest żywe. Które oddycha. Które zmienia się wraz z porami roku.

Są w nim korzenie – głębokie, stabilne, często niewidoczne. To ludzie, którzy są fundamentem mojego życia. Nie zawsze są blisko fizycznie, nie zawsze rozmawiamy codziennie, ale ich obecność jest niepodważalna. To oni dają mi poczucie bezpieczeństwa i ugruntowania. To dzięki nim mogę rosnąć.

Jest pień – silny, obecny, trwający. To relacje, które idą ze mną przez dłuższy czas. Wspólnie przechodzimy przez zmiany, przez życiowe burze i momenty światła. To osoby, które znają mnie w różnych odsłonach i nadal są obok.

I są liście 🍃

Najbardziej ulotne. Najbardziej zmienne. A jednocześnie – niezwykle ważne.

To ludzie, którzy pojawiają się na pewien etap mojego życia. Wnoszą świeżość, lekkość, czasem intensywność. Dzielimy chwile, doświadczenia, emocje. I choć bywa, że stają się bardzo bliscy – ich obecność ma swój czas.

Kiedyś trudno było mi to zaakceptować.

Kiedy relacja się zmieniała, kiedy ktoś się oddalał – odbierałam to bardzo osobiście. Czułam stratę, niezrozumienie, czasem nawet niesprawiedliwość. Próbowałam zatrzymać. Zrozumieć. Naprawić.

Dziś widzę to inaczej.

Kundalini nauczyła mnie, że życie jest przepływem energii. A energia nie lubi stagnacji. Ona chce płynąć. Rozwijać się. Zmieniać formę.

I dokładnie tak samo jest z relacjami.

Są takie momenty, kiedy czuję, że energia między mną a drugą osobą zaczyna się zmieniać. Już nie płynie tak swobodnie jak kiedyś. Coś się przesuwa. Coś się kończy, zanim jeszcze zostanie nazwane.

I bardzo często dotyczy to osób, które były mi naprawdę bliskie.

Kogoś, kogo kochałam jak siostrę.

Kogoś, z kim dzieliłam codzienność, rozmowy, śmiech, milczenie.

Kogoś, kto był ważną częścią mojego świata.

I przychodzi moment, kiedy nasze drogi zaczynają się rozchodzić 🍂

Bez wielkich konfliktów.

Bez dramatów.

Po prostu… inaczej.

To są momenty, które czuję bardzo głęboko – w sercu, w przestrzeni mojej anahaty 💚

Pojawia się smutek. Tęsknota. Czasem żal.

Ale jednocześnie pojawia się też coś jeszcze – świadomość.

Świadomość, że to naturalne.

Że to część procesu.

Że nic nie trwa w tej samej formie na zawsze.

W praktyce jogi kundalini uczę się wtedy czegoś niezwykle ważnego – odpuszczania.

Nie jako rezygnacji.

Ale jako aktu miłości.

Bo prawdziwa miłość nie polega na zatrzymywaniu drugiego człowieka przy sobie za wszelką cenę.

Nie polega na trzymaniu się relacji, która już nie jest w zgodzie z tym, kim się stajemy.

Prawdziwa miłość daje wolność.

Uczę się więc pozwalać ludziom odchodzić.

Z szacunkiem.

Z wdzięcznością.

Z otwartym sercem.

Dziękuję im w ciszy za wszystko, co wnieśli do mojego życia 🙏

Za lekcje.

Za doświadczenia.

Za to, jak bardzo pomogli mi się rozwinąć.

Bo każda relacja – nawet ta, która trwała krótko – miała sens.

Każda była częścią mojego przebudzenia.

I choć czasem boli, gdy „liście” opadają…

to wiem, że to robi przestrzeń na nowe.

Na nowe spotkania.

Nowe energie.

Nowe etapy.

A ja – zamiast kurczowo trzymać się tego, co było – uczę się ufać.

Oddycham tym, co jest.

Pozwalam energii płynąć.

I idę dalej… bardziej świadoma, bardziej obecna, bardziej w zgodzie ze sobą.

Bo wiem, że ci, którzy są moimi korzeniami – zostaną.

A ci, którzy mają być tylko na chwilę… pojawią się dokładnie wtedy, kiedy będą potrzebni.

I odejdą wtedy, kiedy ich rola się wypełni.


OLA SIĘ ŚMIEJE...oddycha tym co jest.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz